splywy kajakowe - Bielizna erotyczna - wózki dziecięce - Mieszkania do wynajęcia Kraków - rowery treningowe - Agencja pracy - PROSTO DO CELU - bilety lotnicze - urlop morze nad morzem - Zabawki - Strony na zlecenie - hemoroidy - pozycjonowanie stron


O bukowym zmartwieniu cz.2

I wiewiórka łap, cap rudą łapką buczynowych orzeszków uzbierała. I pobiegła do dziupli. Ale w drodze kilka orzeszków wyśliznęło się jej z rudego pyszczka i na rudy mech upadło. A buk zaraz zaczął mówić głośno, niby to do kolegów dębów, a niby to sam do siebie: -- Mam zmartwienie. Gdyby nie to, że wciąż w miejscu stoję... -- i nie dokończył buk swojego zdania, bo nagle rozległ się trzask gałęzi. Jakieś dwa zwierzaki przebiegły przez rudy mech. Był to dzik z bratem, także dzikiem. A dziki to już takie są, że ryłyby i ryły wszystko naokoło siebie. Śpieszyły się właśnie na obiad, na ziemniaczysko, poryły trochę i w pośpiechu zakopały mimo woli buczynowe orzeszki do ziemi. I to nawet głęboko. A buk to widział i odetchnął z ulgą. -- No, już po zmartwieniu. Jest moja buczyna w ziemi, to i nowe buki z niej będą. I zamilkł buk. A uczynił to w samą porę, bo już się wszystkim dębom naprzykrzyło, że tak ciągle narzekał i narzekał.